Nigel Slater - Tost. historia chłopięcego głodu

Dzień dobry!

Przed Wami kolejna recenzja książki z wątkiem kulinarnym w ramach mojego cotygodniowego, środowego cyklu. Tym razem klasyk, książka Nigela Slatera pod tytułem "Tost. Historia chłopięcego głodu".

Nigel Slater to brytyjski pisarz, napisał kilka książek kulinarnych, prowadził nawet własny program pod tytułem "Proste dania". Tost to jego autobiograficzna powieść o dzieciństwie, dorastaniu i jedzeniu, Nigel otwiera przed nami drzwi swojego domu, kuchni, spiżarni, a także własnych uczuć. Sam wielokrotnie wspominał, że pisanie tej książki czasem sprawiało mu ból. Znajdziecie tutaj nie tylko smutne i wzruszające momenty, ale również te zabawne i miłe.

Skąd tytuł książki? Tost to jedyne danie, które wychodziło matce Nigela :-). To właśnie opisem tostów rozpoczyna się książka. Mimo tego, że te tosty były zawsze przypalone to "...nie można nie kochać kogoś, kto robi dla Ciebie tosty." :-).



Książka podzielona jest na krótkie rozdziały, większość z nich nosi nazwy dań lub produktów spożywczych. Jest i mleko (z kożuchem, którego zapewne nikt z Was nie lubi) oraz jajecznica, ale tez spaghetti bolognese (jeden z moich ulubionych momentów w książce, kiedy parmezan za sprawą swojego zapachu zostaje uznany przez rodzinę Nigela jako zepsuty, a całe danie ląduje w koszu :-) ). Czym więc się żywiła rodzina Slaterów? Daniami z puszki! To aż niesamowite, że mimo takiego jedzenia w Nigelu wykształciła się wielka pasja do gotowania! Obecnie każdy stara się stronić od puszkowanych gotowców i gotować od podstaw, dlatego też takie gotowanie wkracza do życia Nigela, kiedy jego matka umiera, a w domu pojawia się nowa kobieta. Kobieta, która świetnie gotuje i wnosi wiele inspiracji do życia naszego młodego chłopca. Oczywiście chłopak stara się jej dorównać, próbuje wykraść przepisy, aby stworzyć też takie spektakularne dania (jak najwięcej czasu spędza w kuchni, podpatrując i po cichu spisując różne wskazówki, nawet liczy ilość skorupek po jajkach pozostawionych po przygotowaniu dania) - najbardziej pożądane jest oczywiście ciasto cytrynowe z bezą, to, które widzicie na okładce książki. Znajoma blogerka Paulina również zapragnęła upiec ten pyszny deser, możecie zobaczyć jak sobie z nim poradziła i skorzystać z jej przepisu. Koniec końców pomiędzy Nigelem, a Panią Potter (macochą) wykształca się coś w rodzaju rywalizacji o względy ojca, właśnie poprzez jedzenie. Nigel nie tylko podpatruje macochę, ale też zapisuje się na kurs gotowania. Kto wygra w tym pojedynku? Musicie sięgnąć po książkę.

Co mogę powiedzieć ogólnie o tej pozycji? Tekst jest przepełniony uczuciami dorastającego chłopca, które są nie do końca wyjaśnione, musimy je sami analizować. Oprócz relacji z matką i ojcem oraz relacji z macochą, pojawiają się wątki spowodowane buzującymi hormonami młodego chłopaka, trudno powiedzieć czy lektura na tym traci czy zyskuje, mi one nie przeszkadzały, jednak każdy ma inne podejście do takich spraw. Poza tym książka obfituje w dość rozbudowane opisy dań, kto jak kto ale Nigel naprawdę umie ciekawie pisać o jedzeniu. Ślinka cieknie, więc nie polecam tej lektury na pusty żołądek :-).

Na koniec kilka słów o ekranizacji książki. Nigela gra tutaj Freddie Highmore znany z roli Charliego w Charlie i fabryka czekolady czy Artura w Minimkach. Ja polubiłam tego aktora za rolę w serialu Bates Motel, ale nie każdy lubi takie mroczne klimaty (serial opowiada o dzieciństwie bohatera "Psychozy" Alfreda Hitchcocka). Macochę gra niezastąpiona Helena Bonham Carter (znana z wielu filmów Tima Burtona, prywatnie jest jego partnerką). Sam film ogląda się przyjemnie, chociaż to nie to samo co książka. Jedną z zabawniejszych scen jest używanie robota kuchennego, który jak mniemam jest wcześniejszą wersją kultowego Kitchen Aida, który kiedyś faktycznie był sprzedawany z szafką :-). Co ciekawe w filmie pojawia się również Nigel Slater, w jakiej roli? Musicie się sami przekonać.

Poniżej oficjalny trailer filmu.



Dziękuję za uwagę i pozdrawiam!
Nigel Slater - Tost. Historia chłopięcego głodu
tłum. Ewa Kleszcz
Wydawnictwo Carta Blanca 
Warszawa 2011
Ilość stron: 287


1 komentarze:

  1. Książka bardzo mi się podobała, a mleko uwielbiam z kożuchem ;) Mniam!

    OdpowiedzUsuń

Witaj! Dziękujemy Ci za wizytę!

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.

Nie publikujemy wulgarnych komentarzy, jak również takich, które zawierają lokowanie firm.